czwartek, 16 maja 2013

Ksiądz - dziewczyna w sutannie

Bonżur, wszystkim!
Stwierdzam, że czasem zamiast postów codziennych, napiszę jeden opisujący najbliższe minione
dni.Przynajmniej w skrócie. Cóż, tak więc cofnijmy się do wtorku. A właśnie. Jak wspominałam, lada chwila wesele...
Ze znalezieniem sukienki () był wieeelgaśny kłopot. Zawsze były za szerokie i w ogóle :< W końcu okazało się, że moja siostra ma taką ładną, szarą sukienkę z wycięciem na plecach. Teraz zostało mi tylko załatwić bolerko albo kamizelkę, jeśli będzie zimno. Ah, ta pogoda. O, nie wspomniałam Wam o butach. Tu znów klapa, nie ma co ubrać. Od czego jest buszowanie po bazarze? W końcu znalazłam IDEALNE buty odkryte na średniej koturnie. Miodzio <3 Przynajmniej to mam z głowy.


We wtorek mnie nie było w szkole <zaciesz> bo pojechałam na Konkurs Biblijny (jak ja się w to wplątałam...) do Przemyśla do Seminarium. Uznałyśmy, że Star zostanie zakapiorem bieszczadzkim (może jarzycie), Lou - niezamężną jubilerką (oj, była z tym historia), a ja - Księdzem! xDD Dlatego taki tytuł. Nic nie wygraliśmy, ale ile tam luda było. O.O Przynajmniej herbatka była pyszna. Tylko czemu, ja się pytam, dzięki mojemu szczęściu co chwilę mnie ktoś potrącał i oblewał rękę?! No i tak fajnie było.
Kolejny dzień bez szkoły! Jaki fart. Konkurs (ile ja ich mam) recytatorski, na szczęście w naszym Domu Kultury, nie musiałam dojeżdżać. II miejsce! So good.

Dowiedziałam się też, że nasza Star nie jest jedynym Otaku. Kto by się spodziewał!
A potem, cóż. Smutna rzeczywistość, czyli odrabianie zaległości. Oh, no! Dziś była kartkówka z przyry, o której nie wiedziałam. Chyba mi dobrze poszło... A ja muszę się jeszcze narysować, jak będę wyglądać w komiksach Star, paaa!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz